Ponad trzy tygodnie minęło od dnia, gdy zaczęłam myśleć o zmianie żywienia, powoli wszystko wprowadzam w życie. Nie jest łatwo, bo wcześniej nie wyobrażałam sobie dnia bez słodyczy, teraz jest sporadycznie,zdarzył się Grześ, piernik i Twix, od tygodnia nie jem wcale kupnych i myślę, że wytrwam, bo chcę ! Wolę zjeść na słodyczowego głoda np rodzynki albo skusić się na sernik babci raz na dłuższy czas. Fast-foody ograniczyłam do minimum, raz skusiłam się na frytki (małą ilość, ale jednak) i raz na pizzę, także jest dobrze, bo ja uwielbiałam frytki i jadłam często - teraz nawet nie mam takiej ochoty na nie.
Co zauważyłam - jak zjadłam pizzę, czułam się fatalnie, nie chodzi o wyrzuty sumienia, ale o to, jak mój żołądek cierpiał, przez jeszcze kolejny dzień, ja też, czułam się ospała, zmęczona, strasznie...
Dlatego nie jem takich cudów, bo krzywdzę tym swoje ciało.
Jeśli chodzi o ćwiczenia, to muszę się podciągnąć trochę, bo 2-3 razy w tygodniu to mało jak dla mnie.
Co widzę, co czuję, od czasu gdy zaczęłam zmieniać swoje życie ?
Lepiej się czuję, fizycznie, mam więcej energii, sił i chęci do życia.
Moje nogi się wysmukliły.
Tyłek się podniósł.
Górna część ud, w okolicach tyłka, jest mniejsza,co sprawia, że mój tyłek wydaje się mniejszy.
Brzuch spada....
Cellulit znika, moja skóra jest jędrniejsza!
Nie mam zdjęć sprzed 3 tygodni, szkoda...ale jutro zamierzam porobić pomiary i może uda się zrobić zdjęcia.
I moje motywacyjne zdjęcia - wszystkie pochodzą z internetu.





powoli do celu :) od lat nie jem fast foodów, wręcz nie wyobrażam sobie tego i żyję :)
OdpowiedzUsuń